Inauguracja sezonu na naszym boisku wypadła na spotkanie z PARASOLEM, czyli drużyną, która nam wybitnie nie leży. Jak się okazało, ten stan rzeczy trwać będzie nadal, bowiem inauguracja wypadła blado i nijako, kończąc się porażką 0-2.
Początkowe minuty nie wskazywały na taki koniec, bo obie drużyny badały sie wzajemnie, nie zbliżając się za bardzo do pól bramkowych. Pierwsi energiczniej szarpnęli goście, gdy w 4 min. "Muszkin" po uderzeniu z dystansu wybił piłkę na róg. W 7 min. "Muszkin" łapie strzał z dystansu, w 12 min. piłka przechodzi nad naszą bramką. Trzy minuty później "Muszkin" wychodzi z bramki na przeciw atakującego zawodnika gości, który minął "Muszkina" i gdy wydawało się, że padnie gol, ofiarną interwencją popisał się "Łuki", ratując nas od straty bramki. W 17 min. piłka ponownie przechodzi ponad naszą bramką. Nie mamy takich okazji, grając zbyt wolno, na dodatek podania do napastników albo były niecelne, albo przecinali je obrońcy. W 18 min. ponownie "Łuki" zapobiega stracie bramki. W 20 min. "Muszkin" łapie groźną "główkę" napastnika PARASOLA. Na domiar złego kontuzji doznaje "Waldi", którego zmienia "Lipa". To z kolei wymusza zmianę ustawienia w środku pola, gdzie do tej pory dobrze radził sobie "Kuchar", cofnięty teraz na "fora".

W 25 min. po raz pierwszy tak na poważnie zagrażamy bramce gości, gdy szybką akcję prawym skrzydłem kończy centrą "Tomek", ale "Królu" minimalnie nie zdążył do piłki. W 27 min. ponownie "Tomek" przeprowadza akcję, lecz w jej finale zagubił się "Luis", tracąc piłkę, którą po chwili złapał "Muszkin" po strzale gości z kontry. Chwilę później po raz trzeci szybuje piłka nad naszą bramką po strzale z dystansu. W 32 min. po rzucie wolnym, na polu karnym PARASOLA  zrobiło się zamieszanie, nasi zawodnicy reklamowali zagranie ręką, ale nie było gwizdka sędziego, a całe zamieszanie dalekim wykopem wyjaśnił obrońca gości. W 33 min. piłka przechodzi obok słupka naszej bramki. W 36 min. pozostawiony bez opieki "Wiśnia" otrzymał piłkę i oddał strzał. Niestety, pomylił się minimalnie. W 41 min. "Krzyżak II" w trudnej sytuacji oddaje strzał, ale też obok bramki. Jeszcze "Królu" nie dochodzi do centry "Karolusa" w 43 minucie i na tej akcji skończyły sie emocje pierwszej połowy.

Drugą część znów lepiej rozpoczęli goście - po uderzeniu z wolnego w 47 min. "Muszkin” wybija piłkę na róg. W  50 min. mamy powtórkę poprzedniej sytuacji. Ale tym razem po rogu pada gol dla gości. Ten zimny prysznic na krótką chwilę podziałał mobilizująco na nasz zespół. Brakowało kogoś, kto by szarpnął grę do przodu. Starał się bardzo "Luis", ale bez wsparcia niewiele zdziałał. W 58 min. piłka znów szybuje ponad naszą poprzeczką. Na nic zdała się zmiana "Domina" na "Przema", bo ten był zbyt osamotniony w ofensywie a na dodatek grał z kontuzją. Goście tymczasem spokojnie prowadzili grę, a gdy nadarzyła sie okazja do ciosu, to go zadali. W 63 min. po akcji środkiem boiska, goście zdobywają drugą bramkę i praktycznie było po meczu. W 67 min. mogło być 0-3, ale "Muszkin” jakimś cudem łapie "główkę" z bliska napastnika PARASOLA. W 71 min. po ładnej kombinacyjnej akcji, strzał napastnika przyjezdnych mija nasza poprzeczkę w niebezpiecznej odległości. W 73 min. tylko niezrozumieniu się graczy gości zawdzięczamy brak straty trzeciej bramki. W 74 min. "Luis” zgrywa piłkę do "Przema", lecz ten nie dochodzi do niej. W 78 min. po rogu główkuje "Karolus", ale piłkę z kłopotami łapie golkiper PARASOLA. W 86 min. "Królu" ma jeszcze szansę, lecz osaczony przez trzech obrońców nie jest w stanie zrobić nic sensownego. Do końca spotkania nic już się nie zmieniło - jedni za bardzo już nie musieli, drudzy nie mogli.
W ten sposób druga porażka w sezonie stała się rzeczywistością. O ile jednak tydzień temu przegraliśmy przez wyskok "Karolusa", ale jednak po walce, to dziś tej walki zabrakło. Okazuje się, że wypełnienie luki po "Dziku", "Gołębiu", "Fazim", "Rokim" i "Tacie" nie jest takie proste, przynajmniej na tę chwilę. Dziś było 7 rezerwowych, ale za tydzień ruszają rezerwy i tylu graczy na ławce raczej nie zobaczymy. Skład jest, jaki jest i nim musimy grać. Nie ma sensu wzajemne obrażanie się, bo nikt nie gra dla siebie i ze sobą, tylko dla drużyny. I na konto drużyny idą sukcesy i porażki. Nie ma co się załamywać, bywało już gorzej. W kolejnym meczu może być lepiej. Zależy to tylko od CAŁEGO ZESPOŁU.

SOS - Słówko O Sędziowaniu: dziś trójka sędziowska nie miała za dużo pracy. Ciekawostką był fakt sędziowania na liniach dwóch pań sędzin. Uchybień większych nie było, choć wątpliwości budził spalony odgwizdany "Karolusowi", który wychodził z piłką z głębi pola, gdy tymczasem na spalonym był "Królu" (nie biorący zresztą udziału w tej akcji.). Ale ta sytuacja nie wypaczyła spotkania, więc nie ma co nad nią rozmyślać. W sumie mieliśmy do czynienia z dobrym sędziowskim rzemiosłem. No i mieliśmy okazję zobaczyć coś, co na boiskach A-klasy takie częste nie jest - ukaranie zawodnika gości żółtą kartką za próbę wymuszenia rzutu karnego.

KING CROW