W pochmurne przedpołudnie, przy mżącym deszczu, mieliśmy zmierzyć się z CZARNYMI KULIN. Po kilkudniowych opadach na jednym z pól karnych stała wielka kałuża wody, a pod drugą bramką zrobiło się błotne bajoro. Sędzia główny po obejrzeniu obu pól karnych, był gotów nie dopuścić do meczu. Argumentował to złym stanem obu pól karnych i względami bezpieczeństwa zawodników. Po naradzie z kierownictwem obu drużyn, postanowił poczekać z decyzją na efekty walki z błotnistą mazią. Zdania co do rozegrania meczu, były w obu drużynach podzielone. Sędzia po powtórnej naradzie z przedstawicielami obu drużyn i po usunięciu wody i błota oraz ustaniu deszczu, zdecydował, że mecz się odbędzie. Zaczęliśmy z animuszem, inaczej niż w ostatnim meczu. Już w 1 min."Młody" wrzucił piłkę w okolice pola karnego, gdzie czaił się "Królu", ale piłka dostała poślizgu i uciekła na aut bramkowy. Minutę później mamy wolnego. Jego wykonawcą był "Tato", ale jego strzał poszybował nad bramką. W 3 min. goście wykonują wolnego - "Muszkin" bez kłopotu łapie piłkę. W 5 min. po naszej akcji uderza "Wiśnia" - też nad bramką. Obok bramki główkuje też "Paweł" w 7 min. W 9 min. mamy na własne życzenie młyn na swoim polu karnym, który ryzykowną główką na róg wyjaśnia "Łuki". W 11min. wstrzeloną w pole karne przez KULINIAN  piłkę, bez trudu chwyta "Muszkin". Strzał z wolnego "Walca" w 15 min. łapie bramkarz gości. "Muszkin" piąstkuje piłkę w 17 min. po centrze i wychodzimy z kontrą, zakończoną niecelnym strzałem "Taty". Goście, którzy jak do tej pory nic nie pokazali, odpowiedzieli dwoma strzałami z dystansu w 20 i 22 min - oba wysoko nad poprzeczką. W 26 min. "Walec" przeprowadził indywidualną akcję, której jedynym zyskiem był róg. Kontra gości z 27 min. zakończyła się bardzo niecelnym strzałem z dala od słupka naszej bramki. W 31 min. przyjezdni wykonywali rożnego, piłka spadała wprost pod nogi kapitana gości, który uderzył z pierwszej piłki i "Muszkin" był bez szans. Goście objęli prowadzenie po drugim celnym strzale w meczu. Mieliśmy optyczną przewagę, mieliśmy sytuacje, ale nie było strzałów, a co za tym idzie - bramek. A goście zrobili to już za drugim razem. Tylko pozazdrościć takiej skuteczności. Na dodatek "Królu" notorycznie był łapany na spalonym. Paru innym naszym zawodnikom też to się zdarzyło. Zasadne jest pytanie, czy aby za każdym razem był spalony ? W co najmniej dwóch sytuacjach spalonego nie było, za to boczny arbiter machał chorągiewką jak na pierwszomajowym pochodzie za minionych czasów-radośnie i bez sensu. Niewiele brakło, by było 0-2 w 32 min. Na szczęście "Muszkin" był dobrze ustawiony i złapał strzał z daleka, choć miał ograniczone pole widzenia. Rewanżujemy się kontrą w 33 min. ale "Paweł" osaczony przez obrońców strzela obok. Gra trochę siadła z obu stron na parę minut. Dopiero w 39 min. miał miejsce fakt godny odnotowania - wolny dla KULINA, ale po strzale piłka minęła słupek w bezpiecznej odległości. Bliski zdobycia bramki był "Tato", który po wolnym "Wiśni" główkował w 41 min. Za bardzo jednak podszedł pod piłkę i ta przeleciała obok bramki. Do przerwy nic się już nie zmieniło.

Na druga połowę wyszliśmy bez zmian w składzie. Tak jak w pierwszej połowie, tak i na początku drugiej zaatakowaliśmy. No i przyniosło to efekt w 51 min. Po naszej akcji, obrońcy gości wybili piłkę, do której doszedł "Kuchar" i strzelił po ziemi z ok.18-20 metrów. Bramkarz przygotował się do jej złapania, ale ona tuż przed nim dostała poślizgu na błocie i przeleciała obok niego zatrzymując się w siatce. Trochę szczęśliwie zdobyte wyrównanie nie podziałało mobilizująco na drużynę. Po trzech minutach od wyrównania tracimy bramkę - po akcji gości nastąpił strzał, który "Muszkin" obronił paradą, ale już dobitki obronić nie zdołał. Gdzie byli i co robili obrońcy ? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Przegrywamy 1-2 i teraz pozostała walka o remis. Na boisku pojawia się "Luis", który zastąpił "Pawła". Pierwsza akcja z jego udziałem kończy się główką "Kuchara", ale bramkarz wyłapuje to uderzenie. Przyjezdni mieli swą szansę w 57 min. wykonując wolnego. Tym razem "Muszkin" był na posterunku. Troche szczęścia sprzyjało nam w 60 min., gdy po główce gracza CZARNYCH piłka minęła niebezpiecznie blisko naszą bramkę. W 64 min. kolejny strzał gości - i tym razem obok. Przez parę minut gra toczyła się w poprzek boiska i w jego środku, lecz żadnej z drużyn nie przynosiło to korzyści. Goście pierwsi przerwali ten marazm oddając w 72 min. strzał z daleka, wyłapany przez "Muszkina". W 75 min. "Muszkin" broni strzał  napastnika KULINA na róg po akcji, w której napastnik gości był na wyraźnym spalonym. Dziwna sprawa - boczny arbiter, który w pierwszej połowie co chwilę podnosił chorągiewkę w górę, sygnalizując pozycje spalone naszych graczy, w drugiej połowie, gdy przy piłce byli goście, zrobił to TYLKO dwa razy. Zmęczył się ??? Jeszcze staramy się atakować - w 77 min. "Igor" strzela z dystansu i golkiper gości z trudem wybija piłkę na róg. W 84 min. "Tato" dostaje drugą żółta kartkę i w efekcie czerwoną. W 83 min, po puszczonym przez arbitra spalonym "Muszkin" broni w sytuacji sam na sam. Chwilę później goście strzelają bramkę, lecz arbiter jej nie uznaje, bo strzelający był na spalonym, gdy dostał podanie. Gdyby strzelał podający, bramka została by uznana. W 86 min. na naszym polu karnym powstaje zamieszanie, na szczęście bez przykrych konsekwencji. W 89 min. strzela "Młody", ale nie zaskakuje bramkarza. W 89 min. "Kuchar" podaje do "Młodego", lecz obrońcy silniejsi fizycznie i roślejsi nie dają mu możliwości opanowania piłki i strzelenia na bramkę. To była ostatnia akcja tego spotkania. Tak więc przegrywamy 1-2 i strefa spadkowa tuż za nami. Tracimy punkty, tracimy głupie bramki w parę chwil po tym, jak sami strzelimy. W ostatnich dwóch meczach uratować udało się chociaż remisy, dziś to nie wyszło. Mimo tego, że graliśmy lepiej niż w ostatnich spotkaniach. Niestety, gdy się nie strzela bramek, chociaż są sytuacje, trudno myśleć o korzystnym wyniku.

SOS czyli Słówko O Sędziowaniu
Wydawało się na początku, że będzie to dobre sędziowanie. Ale im dłużej trwał mecz, tym bardziej arbiter starał się wybić na pierwszy plan. Tak go stremowała obecność obserwatora ? Nie wahał się, by pokazać kartki za dyskusje, ale jak "Walca" ściął od tyłu gracz Kulina, to nie wyjął kartki. Aby nie być stronniczym, dodam, że naszym dwóm zawodnikom za ostre wejścia też się należały żółtka. Jeśli chodzi o bocznego arbitra, to trudno pojąć czym się kierował przy sygnalizacji naszych spalonych i nie sygnalizowaniu spalonych gości. A większość podejmowanych przez siebie wskazań chorągiewką (oprócz spalonych) podejmował po decyzji arbitra głównego, co i kto ma grać.
Czy o to chodzi w sędziowaniu na linii ???

OLLOKOT