W jesienne przedpołudnie zmierzyliśmy się na swoim boisku z MECHANIKIEM BRZEZINA W RAMACH 7 kolejki rozgrywek. Od zawsze był to niewygodny rywal. Nie inaczej było tym razem. Początek mieliśmy nawet obiecujący - najpierw "Pablo" w 1 min., a po chwili "Paweł" próbowali wrzucić piłkę na pole karne, ale bez powodzenia. Goście odpowiedzieli strzałem obok słupka. W 4 min. "Muszkin" przechwytuje wrzutkę. W 6 min. "Walec" przerzuca piłkę do "Młodego", któremu niewiele zabrakło, by do niej dojść i zrobić sensowną akcję. Minutę później "Kuchar" ni to wrzuca, ni to strzela, a bramkarz z dużymi problemami łapie piłkę. Po chwili rywale mają dwa rożne z rzędu, ale nic im nie przyniosły. Odpowiadamy strzałem obok bramki w wykonaniu "Pawła". Optycznie wyglądała gra tak, jakby jesienny, melancholijny nastrój udzielił się większości naszych zawodników. Niby robiliśmy akcje, były jakieś strzały, ale to wszystko było jakieś szarpane. Do tego wiele niecelnych podań i strat. W sumie nie wyglądało to nazbyt dobrze. A przyjezdni mając z przodu dwóch "szybkobiegaczy", starali się zrobić z nich użytek. W 13 min. "Muszkin" zapobiega utracie bramki, wyłapując strzał z dystansu. W 15 min. "Muszkin" końcami palców podbija piłkę, którą lobował go napastnik MECHANIKA. Piłka odbiła się od poprzeczki, a nadbiegający "Łuki" wybił ją poza pole karne, ratując nas z opresji. W 17 min. bijemy rożnego, po którym następuje zamieszanie na polu karnym gości, po kilku próbach strzałów z naszej strony, jako ostatni uderza "Kuchar" i robi to niecelnie. Minutę potem "Młody" ostro centruje, a bramkarz gości na wszelki wypadek nie łapie piłki, tylko wybija ja na róg. Po rozegraniu rogu piłka ponownie trafia do "Młodego", który strzela z dystansu. Lecz i tym razem bramkarz MECHANIKA broni. W 23 min. niewiele myli się "Walec", strzelając zza pola karnego po zamieszaniu, jakie powstało po naszym wolnym. W 29 min. po podaniu "Kuchara", z ostrego kąta trafia w słupek "Paweł". Nie wykorzystujemy też kolejnego zamieszania w polu karnym gości w 31 min.: jakoś nikt nie mógł sensownie trafić w piłkę, by ta wpadła do bramki. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, to przekonaliśmy się o tym w 35 min. Kontra gości, nieudana pułapka ofsajdowa i brak krycia - czego trzeba więcej, by stracić bramkę? Chyba kiksu napastnika, ale ten nie był łaskawy i nie skiksował, tylko strzelił do bramki i na nic zdała się próba interwencji "Muszkina". Przegrywamy 0-1 i jeszcze nie zdołaliśmy sie pozbierać po zadanym nam ciosie, gdy w 37 min. zaliczamy kolejny. Sytuacja prawie podobna do poprzedniej, różnica polegała na tym, że nie było łapania na spalonego. Efekt był za to ten sam - stracona bramka. Jest 0-2 i jakoś trudno było uwierzyć, że będzie chociaż ciut lepiej. Po straconej drugiej  bramce jakoś tak bez wiary spróbowaliśmy zaatakować. Kończyło się bardziej na chęciach, niż na realnym zagrożeniu bramki gości. Dobrze, że w tym okresie gry nie straciliśmy trzeciej bramki, bo gdyby goście nie przekombinowali w 43 min. swojej akcji, byłoby 0-3 i po meczu. Wcześniej, bo w 39 min "Kuchar" postraszył rywali raczej tak dla zasady, bo jego strzał nie miał ani mocy, ani celności. Na przerwę schodziliśmy w minorowych nastrojach, bo nie tak to miało wyglądać.

W szatni został "Pablo", zastąpiony przez "Ignaca". Siłą rzeczy zmieniło się nieco ustawienie zespołu,co mogło oznaczać tylko jedno - próbę odrobienia strat. Ale druga połowa rozpoczęła sie od zamieszania na naszym polu karnym, na szczęście goście się pogubili. W 51 min. jęk zawodu dało się słyszeć, gdy "Królu" z bliska trafił główką wprost w ręce bramkarza. Chwilę później to przyjezdni mogli żałować niecelnego strzału. Naszą ripostą był strzał "Pawła" nad poprzeczką. Trochę niżej i padłaby bramka...W 55 min. bardzo dziś aktywny "Młody" strzela pięknie głową. Nie dane mu jednak było pokonać bramkarza z BRZEZINY, bo ten wyłapał to uderzenie. Zaczynamy z lekka przeważać, sporo ożywienia wniósł do gry "Tomek", który zastąpił w 60 min. "Pawła". W 65 min. o mało co goście nie stracili by bramki po samobójczym strzale (co prawda było to wybicie zupełnie przypadkowe), ale bramkarz zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. W 67 min. "Tato", poirytowany nieskutecznością przednich formacji, ruszył z piłką, mijając kilku przeciwników, ale w finale jego strzał minął słupek. W kolejnej akcji na pole karne wdarł się "Tomek" i został sfaulowany przez obrońcę gości. Arbiter bez wahania wskazał na punkt oddalony 11 metrów od bramki. Karnego pewnie wykorzystał "Tato" i jest 1-2 w 69 min. Mamy jedną bramkę do odrobienia i trochę czasu do dyspozycji. To wszystko oczywiście pod warunkiem braku dalszych trafień rywali. A ci nie zamierzali kurczowo bronić wyniku, tylko starali się o dalsze bramki. W 71 min. mają wolnego, ale "Muszkin" nie dał się zaskoczyć. Z kolei w 73 min. to my mamy wolnego, po którym do tej pory "Tato" zastanawia się pewnie, jak mógł nie trafić do bramki, tylko nad nią. W 77 min. "Królu" dostaje "żółtko" za wymuszanie karnego. Goście przeprowadzają w 78 min.akcję , którą finalizuje strzał z dystansu - nieco zasłonięty "Muszkin" łapie jednak pewnie piłkę. W 79 min. faulowany jest "Królu", sędzia nie wiedzieć czemu puszcza grę i "Ignac" nie mając już wyjścia i nie chcąc doprowadzić do utraty trzeciej bramki, fauluje zawodnika z BRZEZINY. Za faul taktyczny dostaje czerwoną kartkę i gramy w 10, nadal przegrywając 1-2. W 82 min. "Łuki" ratuje nas w prawie beznadziejnej sytuacji wybiciem piłki na róg. W 84 min. "Tato", który zawędrował na pole karne gości, został przez jednego z obrońców rzucony przez biodro. Obrońca za ten rzut, gdyby uprawiał judo, dostałby "yuko", a może nawet "wazari". Ale, że gra w futbol - to nie dostał nic. My karnego też nie dostaliśmy, co skomentował "Walec" w przemowie do sędziego. I jako jedyny po tej sytuacji coś dostał: "żółtko" od arbitra. W 86 min. goście ponownie zagrozili naszej bramce, ale brakło im siły i celności. Zrywamy się do ataku rozpaczy - przegrywając i grając w osłabieniu, nie ma już co kalkulować. Gdyby tak od początku meczu... Wychodzimy z akcją, piłka wrzucona z boku na środek boiska, zmierza do miejsca w którym jest "Królu", ale on jest na spalonym... Ale do piłki dochodzi "Walec", obrońcy przekonani, że "Królu" dostanie piłkę, zostawiają go na spalonym, a tymczasem "Walec" popędził z piłką na bramkę, objechał bramkarza i wtoczył piłkę do pustej bramki nie atakowany przez nikogo. Remis W 89 min!!! Coś, co przez długi czas wydawało się nierealne, stało się faktem. Sędzia dolicza dwie minuty, goście rozpoczynają grę od środka, łatwo, zbyt łatwo dochodzą do pola karnego i strzelają bramkę na 3-2 dla nich. Fetowanie wyrównania skończyło się koszmarem. Teraz my rozpoczynamy od środka, akcja przenosi sie na pole karne gości i ich kapitan, przy próbie wybicia piłki, trafia w nią ręką. Słychać gwizdek sędziego: KARNY! Do piłki podchodzi "Tato" i po chwili trafia na 3-3!!! Można śmiało powiedzieć, że urwaliśmy się ze stryczka. Szczerze mówiąc, to w przekroju całego meczu nie zasłużyliśmy na remis. Tylko 15-20 końcowych minut daje podstawy do cieszenia się z tego wyniku. Na dobrą sprawę to dziś tylko "Młody" i "Tomek" zasłużyli na pochwały. No i może "Walec" z "Tatą" za przebłyski w grze. Cieniem samych siebie byli dziś "Kuchar" i "Paweł", którym mecz dziś wyraźnie nie wyszedł. Wypada mieć nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja obu graczy.

SOS czyli Słówko O Sędziowaniu
Mogło by być lepiej...Szczególnie, jeśli chodzi o tzw. przywilej korzyści, bo jego interpretacja była czasami co najmniej dziwna. I ta sytuacja z fragmentami judo na boisku...Coś jakby tak nie do końca było to zrozumiałe... Jeśli chodzi o kartki, to pokazane zostały zasadnie, choć "żółtko" dla "Walca" pokazane było bardziej za formę i treść, niż za skomentowany fakt.

KING CROW