Mecz 6 kolejki rozgrywek grupy 1 "A" - klasy ponownie rozgrywaliśmy na wyjeździe, tym razem w Sobótce z tamtejszą Ślężą. Mecz rozpoczął by się pięknie dla nas, gdyby bodaj w 15 sekundzie meczu "Paweł" wyszedłszy sam na sam z bramkarzem, strzelił obok niego, a nie w niego. Taki początek byłby wymarzony, ale skończyło się na szansie. W 2 min. anemiczne strzały(?) kilku naszych zawodników nie dotarły do bramki rywali, a ostatnim, który uderzał piłkę był "Krzyżak II". W ten sposób spapraliśmy drugą wyśmienitą okazję na prowadzenie już na początku meczu. W 7 min. mamy róg, lecz na polu bramkowym najszybszy okazał się bramkarz  gospodarzy. Ślęża na poważnie zagroziła nam w 8 min., kiedy to po akcji środkiem "Muszkin" złapał strzał z dystansu. W 13 min. niefortunnie interweniuje głową  "Tato" i "Muszkin" musi łapać piłkę, bo być może padłby "swojak". Minutę później tracimy piłkę na środku boiska, na szczęście gracz Ślęży pospieszył się ze strzałem i "Muszkin" pewnie chwycił piłkę. Po tej akcji nastąpił ze strony obu zespołów okres gry, który śmiało można nazwać kopaniną. Obie drużyny prześcigały się w niecelnych podaniach i stratach piłki bez ingerencji rywala. Akcje zanim się rozpoczęły, już się kończyły. Wreszcie w 26 min. mamy wolnego, piłkę wrzuca "Tato", ale nikt nie dochodzi do niej. Gospodarze w 29 min odpowiedzieli też strzałem z wolnego i "Muszkin" wybił piłkę na róg, który też nie przyniósł sobótczanom korzyści. Zdobywamy bramkę w 31 min., ale sędzia boczny sygnalizował spalonego, więc gol nie został uznany. W 35 min "Walec" mija rywala i wrzuca piłkę, ale wychodzi ona za bramkę. Po wolnym gospodarzy w 39 min. piłka mija o centymetry słupek naszej bramki. W 40 min. "Muszkin" chwyta strzał z wolnego, a w 42 min wychodzi w górę, przechwytując dośrodkowanie z rogu. Kontra Ślęży w 44 min. kończy się zatrzymaniem piłki przez "Muszkina". Rewanżujemy się akcją, po której zyskujemy rożnego. Po jego wybiciu następuje małe zamieszanie na polu karnym gospodarzy i "Młody" strzela na bramkę (być może miało to być podanie?). W każdym razie tuż przed bramką, obok słupka piłkę przejął "Tato" i strzelił do siatki.

    Sędzia nie wznowił nawet gry od środka, kończąc pierwszą połowę. W przerwie zszedł "Młody" narzekający na kontuzję, a zastąpił go "Luis". I od razu przeprowadza efektowną akcję, ale niestety do jego wrzutki nikt się nie pofatygował. W 47 min. miejscowi wykonują wolnego, który trafia w nasz mur. Minutę później "Muszkin" łapie piłkę po kolejnym wolnym. Wrzutkę "Wiśni" z 48 min. przechwytuje golkiper SOBÓTKI. Od tego momentu nasz zespół jakby zasnął na boisku. Nie mogliśmy nawet wyekspediować piłki daleko w pole. Zdawało się, że przed naszym polem karnym stoi niewidzialna ściana, od której piłka odbija się i wraca z powrotem pod naszą bramkę. Gospodarze cisną, a my nie możemy jakoś wyjść z akcją. W 54 min "Muszkin" łapie wolnego, w 56 wybija piłkę na róg, w 58 min wrzutka przelatuje nad naszą bramką, w 61 "Pablo" ratuje nas wybiciem piłki na róg, w 66 strzał z dystansu mija naszą bramkę, w 69 "Muszkin" łapie kolejnego wolnego. Gdy bramka dla gospodarzy wisi w powietrzu, nasza kontra mogla zakończyć się golem. Ale "Paweł" nie miał dziś dobrego dnia i trafia w dogodnej sytuacji w bramkarza. W 71 min. "Muszkin" wychodzi z bramki na przeciw napastnika, a ten lobuje go, ale bramkę na szczęście też. W 73 min "Muszkin" przecina wrzutkę, uruchamia kontrę w której finale "Paweł" znów będący w dobrej sytuacji strzela na bramkę, ale na miejscu jest bramkarz. Te sytuacje prawie natychmiast się mszczą: gospodarze przeprowadzają w 77 min. akcję po której zdobywają bramkę. Nie bez winy byli nasi obrońcy, a szczególnego pecha miał "Pablo", który nieczysto, bo kolanem, trafił piłkę, która spadła pod nogi gracza SOBÓTKI i wyrównanie stało się faktem. Wynik mógł zmienić "Wiśnia", ale jego strzał złapał bramkarz. Ślęża po wyrównaniu dążyła do strzelenia zwycięskiej bramki. W 78 min. 'Muszkin" interweniuje po wolnym. Odgryzamy się niecelnym strzałem nad bramką w wykonaniu "Pawła" w 82 min. Po chwili "Muszkin" ratuje nas z opresji. W 85 min. "Paweł" dostrzega wychodzącego na pozycję "Bolta" (zmienił w 63 min. "Krzyżaka II") i adresuje do niego piłkę, ale obrońcy czuwali i nie pozwolili mu do niej dojść. Na zakończenie w 90 min. "Walec" wykonuje wolnego, ale jego uderzenie leci nad poprzeczką. Sędzia dolicza 2 minuty, lecz oba zespoły myślały już o pilnowaniu wyniku, a nie o szturmie na bramkę rywali.

W sumie remis nie krzywdzi obu drużyn, obie miały swoje szanse na przechylenie szali zwycięstwa na własną korzyść. Nie wyszło nam w pierwszej połowie, nie wyszło im po przerwie. Parę ogniw w naszej drużynie miało dziś swój słabszy dzień, więc można się cieszyć z punktu, choć lekki niedosyt pozostał.

SOS czyli Słówko O Sędziowaniu.
Momentami odnosiło się wrażenie, że mecz sędziuje 3 głównych arbitrów. Ten prawdziwy główny podejmował dziwne decyzje. "Paweł" i "Pablo" byli "cięci" z tyłu i...brak reakcji sędziego. Zawodnik gospodarzy grający z numerem "10", mający już żółtą kartkę, tnie z tyłu "Młodego" i...sędzia nic. Ale gdy "Igor" za środkiem boiska łapie gracza SOBÓTKI za koszulkę, sędzia od razu przerywa grę i pokazuje "Igorowi' "żółtko". Gwoli ścisłości należy dodać, że ten sam sędzia pokazał zawodnikowi Ślęży "żółtko" za symulowanie i próbę wymuszenia rzutu karnego w sytuacji, kiedy wszyscy(łącznie z naszą drużyną) przekonani byli, że będzie karny ("Muszkin" w przerwie zarzekał się, że nie dotknął napastnika gospodarzy i wychodzi na to, że sędzia potwierdził jego wersję).

KING CROW