Historia Muchoboru Wielkiego

Muchobór Wielki to dawna wieś, wzmiankowana po raz pierwszy w 1155 r., a od 1951 r. część Wrocławia. Osiedle leży nad Kasiną, która tuż za jego granicami wpada do Ślęzy. Nazwa Muchoboru (zapisywana początkowo jako Muchobór) jest dość tajemnicza, chociaż jej poszczególne człony wydają się zrozumiałe - 'mucha' i 'bór'. Jest to nazwa topograficzna, być może oznaczająca po prostu 'bór, w którym występują muchy'; według niektórych językoznawców pierwszy człon pochodzi od mchu, a zatem chodziłoby o 'bór podszyty mchem'. W 1315 r. pojawiło się po raz pierwszy określenie "Wielki" (in magna Muchobór; rok później Muchbor majus). W 1936 r. wprowadzono nową urzędową nazwę Lohbrück ('most na Ślęzy'), dla odróżnienia od Muchoboru Małego, a "przy okazji" zatarcia polskiego śladu. Muchobór w średniowieczu należał do biskupstwa wrocławskiego (potwierdzenie w bulli z 1245 r.), ale mniejsze majątki mieli tu także mieszczanie wrocławscy (np. w 1313 r. Arnold - 4 łany), funkcjonowała tu przeprawa mostowa przez Ślęzę, a przy niej komora celna (wymieniana po raz pierwszy w 1266 r., a po raz ostatni w 1845 r.). Według Księgi ziemskiej z 1353 r. wieś liczyła 26 łanów, z których jeden miał pleban, 4 sołtys, a pozostałe były oczynszowane. 23 lutego 1945 roku zdobyły go wojska radzieckie, a 1 stycznia 1951 roku znalazł się oficjalnie w granicach Wrocławia.


Cukrownia, 1915 r.
Cukrownia, 1915 r.

Do największego wydarzenia w historii wsi doszło w dniu 8 XII 1474 r. Spotkali się tu trzej monarchowie: polski Kazimierz Jagiellończyk, czeski Władysław Jagiellończyk (syn Kazimierza) i węgierski Maciej Korwin. Zawarto wówczas rozejm w wojnie o tron czeski pomiędzy Jagiellonami a królem węgierskim. Stało się to w czasie oblężenia Wrocławia, a na mocy układu wtedy podpisanego, król Węgier przejął Śląsk. Wydarzenie to zostało poprzedzone złożonym pięć lat wcześniej Maciejowi Korwinowi hołdem Wrocławia. W późniejszych latach, aż do 1810 r. Muchobór Wielki należał do wrocławskich joannitów. W 2. pół. XIX w. funkcjonowały tu dwie cegielnie (pozostały po nich glinianki i zrujnowane zabudowania) i cukrownia, obecnie jest tu fabryka mebli, parkietów i cynkownia.


Z Muchoborem wiąże się makabryczna opowieść, dotycząca zarazy, która w 1517 r. nawiedziła Wrocław. "Czarna śmierć" zabierała wyjątkowo wielu ludzi i powszechnie zastanawiano się, co mogło ją wywołać. Rozeszła się plotka, ze jej przyczyna są czary owczarza z Muchoboru, który niedawno zmarł. Tłum ludzi rzucił się na przykościelny cmentarz i wykopano ciało, które, jak się okazało, nie uległo rozkładowi, a wręcz wyglądało lepiej niż przed śmiercią. Było natomiast zupełnie nagie, tylko w ustach zmarłego znaleziono strzępy szmat splamionych świeżą krwią. Uznano, że upiór pożarł swe odzienie, a nocami nawiedza ludzi, wysysa z nich krew i sprowadza chorobę i śmierć. Za radą pewnego starca grabarską łopatą odcięto głowę zmarłego i pogrzebano ją poza cmentarzem. Sposób okazał się skuteczny - upiór stracił moc i zaraza wkrótce wygasła.


Jest to jedno z setek podań, tłumaczących w nadnaturalny sposób przyczyń epidemii. W tej smutnej historii pocieszające jest to, że gniew ludu skupił się na zwłokach. W wielu przypadkach za rzekome wywołanie zarazy karano straszliwie Bogu ducha winnych ludzi. Podanie to wyraża także nacechowany nieufnością stosunek chłopów do owczarzy, ludzi żyjących zwykle samotnie, w otoczeniu zwierząt.


Źródło:
www.katywroclawskie.com
NaszeMiasto.pl